logo-tn1

REPREZENTANT NAMYSŁOWA UKOŃCZYŁ NAJBARDZIEJ WYMAGAJĄCE ZAWODY TRIATHLONOWE NA ŚWIECIE!!!!

Myślisz więc, że jesteś z żelaza, bo udało Ci się ukończyć kiedyś jakiegoś Ajronmena czy InnegoMena?

Nie jesteś! Sprawdź się z HardąSuką, która udowodni Ci czym jest PRAWDZIWA STAL. HardaSuka to najtrudniejsze wyzwanie, jakie sobie możesz wyobrazić. 4.5 kilometra pływania w lodowatych wodach Zalewu Orawskiego, 225 kilometrów rowerem dookoła Tatr, a na koniec 55 kilometrowy ultra bieg przez całe Polskie Tatry. Całość to ponad 8 tysięcy metrów przewyższenia.

Myślisz, że dasz radę? Prześpij się i przemyśl to dobrze, bo kiedy będziesz płakać z zimna i bólu na ostrej tatrzańskiej grani nie będzie komu Cię przytulić i pocieszyć. Będziesz tylko Ty, Twoje cierpienie i Twój strach.

Zostałaś ostrzeżona. Zostałeś ostrzeżony.

Ośmielisz się?

Wojtek Dębicki z Namysłowskiego Stowarzyszenia Triathlonowego TRIADA ukończył te mega trudną rywalizację!

1

2.
Przyjazd ekipy do Zakopanego

3.
Odpoczynek i koncentracja 90 min. przed startem

4.
Etap pływacki – start ze środka jeziora!

5.
Strefa T1 gotowa (miejsce zmiany pianki pływackiej na stój rowerowo-biegowy) ! Support na posterunku. Oczekiwanie na pierwszych zawodników.

6.

7.
Wyjście z wody i przygotowanie do jazdy rowerem.
Wojtek 7 z czasem 1h17m. Dobre prądy na jeziorze! Prawdziwy wyścig zaczyna się teraz. Rower 225km.

8.
Dokładnie na 50 km czas 2h05m. Biorąc pod uwagę podjazdy, na których męczyło się nawet Volvo Supportu, to rewelacja. Wojtek w świetnej formie.

9.
Półmetek na rowerze – 4h40m. Mordercze podjazdy.

10.

11.

12.
Etap rowerowy zakończony o 02:40 w nocy. Wojtek w świetnej formie. Jak tylko dojechał rozpętała się burza, piękna z piorunami. Spowodowało to zmianę trasy biegowej i dodatkowe emocje. Support radośnie dogina do schroniska Ornak z jadłem i butami. Niedźwiedzi nie widać, jeszcze.

13.
Spotkanie w schronisku na Ornaku za nami. Wojtek z Darkiem dotarli w czubie stawki o 6:40. Przed nimi ostatnie 30 km z kilkoma ostrymi podejściami. Obiecali, że dadzą radę na 15:00 na mecz:-) Widzimy się w Morskim Oku!

14.

15.

16.
I już po wszystkim! Wojtek dobiegł jako szósty do Morskiego Oka z nieoficjalnym czasem 22h53m! Nastroje wspaniałe, piwo smakuje jak nigdy, Finisher, rodzina i Support analizują przebieg całych zawodów. Trochę szkoda, że to już koniec…

17.
Mega Gratulacje dla Wszystkich Uczestników. Już sam udział jest zwycięstwem nad tym Mega Wyzwaniem. Szczególne Gratulacje dla Tych co dotarli do Celu!

18.

Oficjalne wyniki

19.

Nasz reprezentant – Wojtek Dębicki

a

b

c

d

e

Zdjęcia z trasy 🙂

Wpis Wojtka po ukończeniu:

„Przyszła pora żebym i Ja co nieco napisał o udziale w Hardej. Niestety nie mam tak lekkiego pióra jak Marta (moje to raczej ciężki młot w ręce początkującego kowala), ale spróbuję. Nie wiem od czego zacząć… Dopiero teraz powoli dociera do mnie to co się wydarzyło. To był niesamowity weekend, pełen wrażeń i emocji. W sobotę na mecie miałem znowu to niesamowite uczucie kiedy czujesz że tu i teraz z Tymi co są z Tobą możesz zrobić wszystko czego zapragniesz. Podobne uczucie miałem po 100 w Krynicy, po pierwszej Grani Tatr a potem po pierwszym Ironman’ie tylko że teraz skala była nieporównywalnie większa. Kiedy stajesz na starcie takich zawodów nigdy nie masz pewności, że je ukończysz, jest tyle zmiennych i okoliczności niezależnych od Ciebie, że nawet najwięksi tytani Ultra nieraz nie docierają do mety.
Jest takie powiedzenie „Gdy czegoś pragniesz, cały wszechświat pomaga ci zrealizować marzenia” i tak było w moim przypadku – udało mi się zrealizować mój kolejny cel, a raczej marzenie, żeby dotrzeć na metę Hardej.
Przez ostatnich kilka miesięcy wieczorami miałem przed oczami tylko jeden obrazek – Siebie wbiegającego na metę razem z roześmianymi Michałem i Hanią krzyczącymi „Tata biegnie!” i Agnieszką z uśmiechem od ucha do ucha i łezką w oku stojąca gdzieś obok mety.
Teraz chciałbym wszystkim, którzy pomogli mi w realizacji tego marzenia serdecznie podziękować. Tym którzy byli na miejscu, Tym co w nocy przy piwku nie zapomnieli, tym którzy trenowali razem ze mną (jeden jegomość na moje sms’y zawsze odpowiadał że będzie na 100%; to mnie mobilizowało, choć on nie zawsze dał rade siebie zmobilizować;)) i tym co użyczyli sprzętu i tym co w domu trzymali kciuki i chłopakom z Triady za pomoc.
W szczególności chciałem podziękować:
Agnieszce za wsparcie i wyrozumiałość. Wiem jak Ci było ciężko w tym trudnym czasie. Bo Harda to nie te dwadzieścia kilka godzin napierania. Harda to dziesiątki godzin kiedy nie ma Cię w domu, a twoi bliscy zostają sami. (tylko w 2016 roku mój zegarek odnotował 247 h treningu i pokonane 4217 km) Dla Agnieszki to były samotne poranki bo mąż poszedł pobiegać, to samotne wieczory bo mąż poszedł na basen, to samotne weekendowe przedpołudnia z dzieciakami bo mąż robi właśnie rundkę rowerowa 150 km albo wybieganie 30km. To całe miesiące życia podporządkowane jednemu egoistycznemu celowi….(Nasze dzieciaki już nie pytają Czy dziś idę na trening tylko co dziś będę trenował)

Jackowi –gość, bez którego całe to przedsięwzięcie byłoby prawie niemożliwe do zrealizowania. Cała logistyka spoczywała na jego barkach. To On mnie poił, karmił, mył, przebierał (tak, tak), przepędzał z trasy rowerowej wielką łanię i stado dzików, na trasie biegowej w drodze na Ornak przepłaszał misie żeby przypadkiem nie chciały stanąć Mi na drodze. To On w deszczu, w nocy i w burzy czuwał nade mną i pytał Wojtek ok? potrzebujesz czegoś? i to wszystko z wiecznym uśmiechem na twarzy. Jacek też zadbał o PR’owa stronę wydarzenia, obrendowany samochód, flagi, relacja online na fejsie, zdjęcia; teraz tylko jeszcze nie wiem kiedy będą wizyty w zakładach pracy;). Jeśli potrzebujecie faceta, który przejedzie z wami noc lub dwie bez snu (albo tyle ile trzeba..) i będzie się wciąż uśmiechał bierzcie Go ciemno. Ale uwaga! najpierw sprawdźcie czy nie jedzie gdzieś ze Mną bo mam pierwszeństwo i zarezerwowałem go sobie na najbliższą 10 latkę (sorry Marta)

Darek – MOCNY facet dla którego długość trasy, przewyższenia, stan pogody czy pora dnia nie mają znaczenia. To on pomagał mi na trasie biegowej i dbał o to żebym cały dotarł na metę. Ilekroć wyprzedzał Nas kolega z żółtej koszulce Darek mówił spoko za 15 min będzie Nasz i tak się działo…. Jeśli chcecie przebiec po górach kilkadziesiąt albo sto kilkadziesiąt km i mieć pewność że wasz partner da rade to jest właściwy człowiek.

Paweł i Tomek – chłopaki wniosą Wam wszystko i wszędzie, nawet zadbają o to żeby Coca cola była odgazowana. Chcesz mieć na Rysach o 12 w nocy plecak z 25 kg prowiantu? dobrze trafiłeś chłopaki Ci go tam dostarczą a jako gratis będzie też piwko…

Leszek (tato)– na niego zawsze można liczyć…Wystarczy słowo i zawsze jest obok.

Dziękuję Wam za pomoc w spełnieniu mojego marzenia!

Teraz chwilowo w głowie pustka…Ale wiem, że za kilka dni zacznie się gonitwa myśli co teraz? co dalej…..?”

Wszystkie materiały tekstowe i graficzne pochodzą z Fan Page namysłowskiej Triady

https://www.facebook.com/namyslowtriada/?fref=ts 

( Marta, Jacek Fior).